Joanna Winnicka-Gburek


Edukacja w koncepcji kultury Rogera Scrutona.

W realizacji edukacji kulturalnej ważna jest świadomość istnienia różnych ujęć kultury. Autorem interesującej propozycji w tej dziedzinie jest profesor filozofii, Anglik Roger Scruton1, znany głównie ze swoich prac dotyczących filozofii politycznej.

Scruton jest autorem ponad 20 książek m. in. „The Meaning of Conservatism” (1980, 1984, 2001) (wyd. polskie, Co znaczy konserwatyzm 2002), "The Politics of Culture and Other Essays" (1981), The Aesthetic Understanding (1983, 1997), "Thinkers of the New Left" (1986) (wyd. polskie, "Intelektualiści nowej lewicy" 1999), An Intelligent Person’s Guide to Philosophy (1996) (wyd. polskie, Przewodnik po filozofii dla inteligentnych 2000), „An Intelligent Person's Guide to Modern Culture” (1998). „The West and the Rest” (2002) (wyd. polskie, Zachód i cała reszta, 2003). Jest w Polsce autorem dość dobrze znanym za sprawą powyższych przekładów książek oraz fragmentów tekstów estetycznych.2 Scruton jest zapraszany do Polski na wykłady, ukazują się z nim wywiady w polskiej prasie.3

Z pism Scrutona wyłania się bardzo szczególna i oryginalna koncepcja kultury i edukacji kulturalnej. Jest to koncepcja konserwatywna, kontrowersyjna, aksjologiczna i modernistyczna, jeśli za tendencje modernistyczne uznać myśl humanistyczną poprzedzającą postmodernizm, a sięgającą połowy XVIII wieku. Niekwestionowanym mistrzem Scrutona jest T.S.Eliot. Tak jak Eliot jest „konserwatywnym” artystą czerpiącym pełnymi rękami z tradycji wielkiej sztuki, tak Scruton wydaje się klasykiem, którego rozumienie sztuki w prostej linii można wywieźć z epoki romantycznej. Jego koncepcję można by za Charlsem Taylorem nazwać epifaniczną, tzn. uwznioślającą sztukę, przyporządkowującą jej moc bycia źródłem moralności.4

We wstępie do An Inteligent Person,s Guide to Modern Culture Scruton wyraźnie zarysowuje główny cel swych badań, wyznaczony pytaniem „czym jest kultura i dlaczego jest ważna?” Zapowiada, że koncentrować się będzie na problematyce prowadzącej do odpowiedzi na to ogólne pytanie, a więc na filozoficznych pytaniach dotyczących moralności i znaczeniu społecznych emocji w kształtowaniu etycznego życia. Jeśli poważnie traktować sygnały o „kulturowych wojnach” na amerykańskich uniwersytetach, gdzie na polu walki ścierają się radykałowie z tradycjonalistami w bitwie o programy nauczania (curriculum), umysły i dusze młodych ludzi – mówi filozof – istnieje konieczność podejmowania pytań czym jest kultura, jak jest przekazywana i co dzieje się z tym kto ją otrzymuje. Te pytania bowiem są, jego zdaniem, szczególnie ważne dla przyszłości tego, co nazywa się edukacją humanistyczną lub liberalną5, czyli „kształcenia emocji przez studia nad historią, literaturą i sztuką.”6 Scruton mówi co prawda o„kulturowych wojnach” na uniwersytetach amerykańskich, lecz wydaje się, że nie można nie doceniać aktualności jego spostrzeżeń dotyczących problematyki ścierania się różnych poglądów na kulturę, jej zakres, kanony kulturowe, uniwersalizm kulturowy, wielokulturowość, klasyfikacje kultur, hierarchię wartości i ich genezę, funkcje kultury, przydatność różnych rodzajów działań związanych z kulturą itd. dla ogółu nauczycieli akademickich, zobligowanych do nieustannego podejmowania decyzji jaką drogę pokazywać, ułatwiać, w niej towarzyszyć. Scruton często używa w swych rozważaniach takich kategorii jak: bitwa, wojna, walka, nowy pogląd rodzi się np. na gruzach pozostawionych przez poglądy odrzucane itd. Musimy zaakceptować ten styl, który jest charakterystyczny dla argumentacji badacza konserwatywnego, który, gdy ma świadomość wartości jakiejś idei, jest gotowy o nią walczyć.

Scruton przedstawia zatem teorię kultury oraz obronę kultury wysokiej zaznaczając, że zwraca się do kulturalnego czytelnika (tytułowego inteligenta), który nie musi być oczywiście zaznajomiony z całym kanonem literatury i znać na wyrywki pełnego zestawu arcydzieł sztuki należących do kultury Zachodu, lecz przydałoby się aby już wcześniej przeczytał Kwiaty Zła Baudelaire’a oraz Ziemię Jałową T.S.Eliota. Autor przyznaje, że zakłada u czytelnika również znajomość Mozarta, Wagnera, Maneta, Poussina, Tennysona, Schoenberga, Georga Herberta, Goethe’go, Marksa i Nietzsche’go, ponieważ, jak mówi, nie można przedstawić przekonywującej obrony kultury wysokiej osobie, która nie posiada żadnej.

Już na wstępie filozof zaznajamia nas ze swoją podstawową i dla wielu badaczy kontrowersyjną tezą: „Kultura ma religijne korzenie i religijne znaczenie. Nie znaczy to, że trzeba być religijnym żeby być człowiekiem kultywującym (cultivated). Natomiast sensu bycia człowiekiem kultywującym, nie można ostatecznie wyjaśnić bez odwołania się do natury i wartości oferowanych przez religię".7 Prezentację argumentów potwierdzających powyższą tezę rozpoczyna od zadeklarowania swego rozumienia pojęcia kultury. W tym celu dokonuje najpierw podziału na trzy możliwe sposoby rozumienia kultury, aby następnie usytuować na ich tle własne poglądy. Mimo, że podział ten odpowiada najczęściej spotykanym w literaturze klasyfikacjom, dokonany jest w sposób jasny i na tyle interesujący, że warto go przytoczyć.

Pierwsze rozumienie kultury kojarzone jest z nazwiskiem Johanna Gottfrieda Herdera, który w połowie XVIII wieku stwierdził, że każdy lud na ziemi posiada jakąś kulturę stanowiącą ogniwo łańcucha obejmującego cały ludzki świat. Kultura definiuje jej członków. Narody mogą dzielić cywilizację, ale zawsze będą odrębne w swojej kulturze. Pogląd ten wyznawało większość antropologów8 oraz niemieccy romantycy, tacy jak Schelling, Schiller, Fichte, Hegel, Holderlin. Kultura jest systemem praktyk i wierzeń, które tworzą tożsamość plemienia. Każdy członek plemienia posiada kulturę. Jest to koncepcja partykularna, definiująca kulturę jako wyspę „My” na oceanie „Oni”. Scruton nazywa tą kulturę kulturą wspólnotową (commom culture).

Inni, jak mówi Scruton, bardziej klasyczni niż romantyczni badacze, interpretowali słowo kultura, nawiązując do jego łacińskiego znaczenia. Dla Wilhelma Humboldta, ojca współczesnego uniwersytetu kultura znaczyła kultywację (cultivation). Nie każdy zatem może ją posiadać, ponieważ nie każdy ma czas, predyspozycje i możliwości nauczenia się tego co potrzebne aby być człowiekiem kulturalnym. Ludzie mogą być zatem bardziej lub mniej kulturalni (some are more cultivatet then others). Zadaniem uniwersytetu jest zachowanie i uwydatnianie kulturowego dziedzictwa oraz przekazywanie go następnym pokoleniom. Tą koncepcję kultury, którą Scruton nazywa kulturą wysoką (high culture), wyznawał Matthew Arnold i liczne grono krytyków literackich, na których wpłynął (T.S.Eliot, F.R.Leavis, E.Pound).9 Kultura jest dla nich własnością wykształconej elity, osiągnięciem angażującym intelekt i wiedzę. Ta koncepcja jest zatem koncepcją uniwersalistyczną, ponad narodową, człowiek kulturalny w tym sensie sympatyzuje ze wszelkimi przejawami „wyższych aspiracji”.

Jak mówi Scruton, te dwie najważniejsze koncepcje kultury, już od momentu gdy się ukształtowały, uwikłane są we wzajemne spory. Niejako w konsekwencji owych intelektualnych walk, ukształtowała się koncepcja trzecia – koncepcja kultury popularnej. Kultura popularna wyznacza tematykę studiów kulturowych (cultural studies), dyscypliny akademickiej. 10 Zgodnie z tą koncepcją każde działanie czy wytwór człowieka (artefact) jest uważany za kulturowy, jeśli jest wyrażającym tożsamość produktem interakcji społecznej.

W zabawny sposób Scruton opisuje postawy zwolenników jednego z tych co najmniej trzech istniejących podejść do kultury: „Jeśli postawilibyśmy proste pytanie : Czy pasta do zębów jest częścią kultury?, Herder odpowiedziałby – zdecydowanie nie, choć może jest częścią cywilizacji. Arnold również odpowiedziałby, że nie, dodając jednak, że pasta do zębów umieszczona strategicznie przez Pam Germ w jej nagrodzonym Portrecie tasiemca, jest częścią, choć być może pożałowania godną, kultury narodowej. Profesor studiów kulturowych prawdopodobnie odpowiedziałby w ten sposób: »oczywiście pasta do zębów jest częścią kultury, ponieważ, w końcu pasta do zębów jest sposobem w który ludzie formułują i wyrażają swoją społeczną tożsamość, a decyzja czy jej używać czy nie, jest decyzją skierowaną w stronę innych. (Spróbujmy sobie wyobrazić Amerykę bez pasty do zębów!)«”11

Scruton przyznaje, że czując się osobą wykształconą sympatyzuje z Humboldtem i Arnoldem, natomiast jako staroświecki anglik skłania się w kierunku koncepcji Herdera, ale do napisania książki skłoniło go przekonanie, że obie te sympatie wywodzą się ze wspólnego źródła.

Teorię kultury Rogera Scrutona najłatwiej zrozumieć zestawiając charakterystyczne cechy kultury wspólnotowej, której podstawowym doświadczeniem jest doświadczenie sacrum i kultury wysokiej, dla której doświadczeniem konstytuującym jest doświadczenie estetyczne. Autor dokonuje zarysu takiego zestawienia już w tekście referatu wygłoszonego podczas Światowego Kongresu Estetyki w Nottingham (1988), a rozwinięcie koncepcji znajdujemy w An Intelligent Person’s Guide to Modern Culture.

Rdzeniem kultury wspólnotowej jest religia. Kultura ta jest oparta na partycypacji. Możemy ją badać i kontemplować pod względem estetycznym lecz żaden z tych sposobów nie zapewni nam w niej uczestnictwa. Kryterium członkostwa we wspólnocie jest religia. Członkostwo wymaga zatem religijności ale i pietyzmu. Kultura wspólnotowa jednoczy swych członków poprzez poświęcanie ich przeszłości i przyszłości wspólnocie, w przeciwieństwie do Oświecenia, które przyniosło ze sobą myślenie o społeczeństwie jak o umowie, co pociągnęło za sobą wykluczenie z niego zmarłych, jak również przyszłych pokoleń, a przecież: „Pietas wymaga poszanowania dla rodziców i przodków, bóstw domowych, praw i porządku publicznego, obchodzenia uznanych świąt i uczestnictwa w ceremoniach – wszystko to z poczucia świętości owych rzeczy, które nie myśmy ustanowili, a wobec których mamy bezkresny dług wdzięczności.”12

Aby móc uczestniczyć w kulturze wspólnotowej potrzebna jest inicjacja. Scruton przywołuje tu wyrażenie rittes of passage, obrzędy przejścia, stworzoną przez antropologa Arnolda Van Gennepa. Gennep zauważył ważną strukturalną analogię między narodzinami, pokwitaniem, inicjacją, małżeństwem i śmiercią. Obrzędy te dotyczą trzech komponentów: odseparowania jednostki lub grupy od poprzednich warunków, egzystencji na marginesie podczas pozostawania w stanie zawieszenia, włączenia się jednostki do nowych warunków jako pełnoprawnego uczestnika. Inicjacja nie musi być ceremonią ale długotrwałym procesem osiągania dojrzałości.

Dzięki kulturze wspólnotowej uczestnik staje się częścią czegoś, co go przerasta. Każda kultura ma swą intencjonalność, określony sposób rozumienia świata, który dostępny jest jej uczestnikom lecz nie obserwatorom.

Uczestnictwo w kulturze wspólnotowej nadaje światu znaczenie, zapewnia wskazówki właściwego i niewłaściwego postępowania. Takie pojęcia jak cnota, występek, świętość, świętokradztwo, zachowania właściwe i niegodne są ofiarowane w formie gotowej:„Cnota greckiego bohatera13 jest tylko w części jego emocjonalną pewnością. Ta pewność jest darem kultury oraz daru przewidywania, który kultura udostępnia. Poprzez umieszczenie jednostki w kontekście grupy, poprzez zapewnienie jej udziału w rytualnej ekspresji oraz drodze do zbiorowego wyzwolenia, poprzez zjednoczenie z nienarodzonymi i umarłymi oraz przez przepełnienie jej myśli ideami świętości i świętokradztwa, kultura umożliwia bohaterowi wyrażenie bezpiecznej i szczerej ekspresji uczuć, których wymaga życie wspólnoty. Kultura wspólnotowa mówi człowiekowi jak i co odczuwać, a czyniąc to podnosi jego życie do poziomu etycznego, w którym świadomość oceny towarzyszy wszystkiemu cokolwiek by robił.14


Scruton wiele miejsca poświęca w swych rozważaniach zmianom kulturowym, które nastąpiły wraz z oświeceniowym początkiem sekularyzacji. Mimo, że korzenie kultury wysokiej wyrastają z doświadczenia religijnego, rozwija się ona na swój własny sposób i może odejść od swych źródeł, tak jak sztuka naszej zachodniej cywilizacji porzuciła kościół chrześcijański. Autor łączy wzrost znaczenia estetyki z upadkiem wiary. Stwierdza, że krótko po tym jak Baumgarten opublikował swoją Estetykę, „estetyka zaczyna zastępować religię jako ważny element edukacji. Sztuka i literatura przestają być rekreacją osiągając status akademickich studiów ukierunkowanych, jak dawniej teologia, na wychowywanie i udoskonalanie duszy.”15 Takie wyniesienie estetyki na pozycję równą niegdysiejszej pozycji doświadczenia religijnego znajdujemy, zdaniem Scrutona, nie tylko u Kanta ale w myśli filozofów i krytyków podążających w ślad za niemieckim romantyzmem. Jednocześnie kultura wysoka zachowuje pamięć o doświadczeniu religijnym, jest jakby medytacją nad swym „anielskim dzieciństwem”.16


Kultura wysoka również oparta jest na schemacie uczestnictwa. Można ją obserwować, badać i kontemplować lecz żadne z tych działań nie zapewni nam bycia jej członkiem. Aby należeć do kultury wysokiej trzeba zdobyć dostęp do doświadczeń, które ją konstytuują.

Uczestnictwo w kulturze wysokiej wymaga więc procesu inicjacji. Olbrzymią rolę spełnia tu krytyka artystyczna. Celem krytyki jest budzenie, otwieranie innych na doświadczenie i zawarty w nim sens. Scruton podkreśla, że rola krytyki jest szczególnie ważna w epoce podupadania kultury. Krytyka powinna być obroną przed zubażającym życie tanim sentymentalizmem, fałszywą ekspresją, kiczem w jego wszelkich przejawach. Filozof mówi bardzo wyraźnie, że tylko wtedy w rzeczywistości oferujemy młodym ludziom dostęp do kultury wysokiej, jeśli nauczymy ich krytyki. W innym przypadku to co nazywamy kulturą jest zbiorową umysłową indolencją.17 Celem edukacji humanistycznej powinna być krytyka. Natomiast pytanie o to czy krytyka jest możliwa, gdy utraciliśmy kulturę wspólnotową i niesione wraz z nią wartości, jest zdaniem Scrutona jednym ze źródeł współczesnego kryzysu nauk humanistycznych. „Stare” programy nauczania zostały odrzucone i zastąpione nowymi meta- i multi- przedmiotami, nie dlatego, że były zbyt obciążające, ale dlatego, że ukształtowała je krytyka. Kultura „bez wyrażania ocen” nie jest zdolna do przekazywania wiedzy, od której mogłoby zależeć etyczne życie.

Kultura wysoka oddziałuje na jednostką jak i jej odczuwanie świata -ktoś kto zna i rozumie Otella, postrzega odtąd zło zupełnie inaczej. Sztuka tego rodzaju co dzieło Szekspira powoduje, że przeżywamy w wyobraźni doświadczenia dobra i zła, szlachetności i nikczemności, niewinności i podłości. „Sztuka tego rodzaju chwyta znaczenia kultury wspólnotowej i zachowuje je dla wieku wyzutego z wiary.” 18 Kultura wysoka jest tradycją, w której przedmioty tworzone dla kontemplacji estetycznej odnawiają doświadczenie członkostwa, tworzy się rodzaj „wyimaginowanej wspólnoty”. Poprzez doświadczenie estetyczne możliwe są rite of passage w kierunku „królestwa celów”.19

Uczestnictwo w kulturze wysokiej nadaje doświadczeniu znaczenie.

Awangarda i kicz.

Wraz z utratą podstawy jaką była pamięć o wierze, sztuka modernistyczna utraciła swe zasady, stała się rutynowa. Długo można było obserwować następujące zjawisko: w sferze sztuki wysokiej nie pojawiało się właściwie dzieło, które nie miało być wyzwaniem dla zwykłej publiczności. Sztuka musiała sprzeciwiać się burżuazyjnemu gustowi preferującemu banał i kicz. Diagnoza Scrutona jest zgodna z większością estetyków wypowiadających się na temat sztuki współczesnej: „Dzieła tworzone z zamiarem obrażania kiczowej publiczności – same stały się kiczem. Jeśli publiczność stała się tak odporna na szok, że tylko nieżyjący rekin w formaldehydzie może wzbudzić krótki spazm oburzenia, artysta musi wyprodukować nieżyjącego rekina w formaldehydzie. Jest to przynajmniej gest autentyczny. W miejscu »tradycji nowości« Harolda Rosenberga, pojawia się »banał niespodzianki«. To nie jest oryginalność poszukiwana z bólem i zatroskaniem przez modernistów, ale powtórka z bycia niepowtarzalnym.”20 Jakże dramatycznie w kontekście diagnozy Scrutona brzmią słowa Milana Kundery:„Uczucie, które budzi kicz musi być takie, aby mogły je podzielać masy. Dlatego kicz nie może opierać się na sytuacji wyjątkowej, ale na podstawowych obrazach, które ludzie mają wbite w świadomość.”21 Czyżby martwe zwierzę pokazywane w salach wystawowych na dobre wdarło się do świadomości zbiorowego odbiorcy, stając się podstawowym sposobem obrazowania?

W argumentacji Scrutona , zmierzającego do udowodnienia tezy o niemożności uniknięcia odniesień do wiary, gdy tworzy się kulturę, zjawisko kiczu otrzymuje swoje miejsce. Ponieważ kicz - ze swoim sentymentalizmem, łatwością odbioru, ładnością ale też umiejętnością dostarczania emocji innego rodzaju, w których specjalistą jest wspominany przez Scrutona Damien Hirst - jest (obok kultury popularnej) próbą wypełnienia pustki po utracie wiary, w pewnym sensie jest zjawiskiem religijnym. Jeśli bowiem uznajemy coś za fałsz, odnosimy się w ten sposób do czegoś istniejącego autentycznie co stanowi kryterium oceny. 22

Przydatność (relevance) i edukacja

Zdaniem Scrutona pojęcie „przydatności” wprowadziło wiele zamętu w dziedzinie studiów humanistycznych w szkolnictwie wyższym. Obserwacje ewolucji niektórych programów nauczania w Wielkiej Brytanii prowadzą autora do następujących wniosków. Zaletą tradycyjnego systemu nauczania było budowanie zasad kształcenia w oparciu o uznane dyscypliny akademickie. W szkołach osiągano zatem standardy edukacyjne pozwalające przypuszczać, że student posiada pewien zasób wiedzy z takich dziedzin jak np. gramatyka języka ojczystego, literatura, historia czy też rachunek różniczkowy. Zaczęto jednak wprowadzać nowe, sztuczne, jak je nazywa Scruton, metadyscypliny. Przedmioty te podporządkowane są zasadzie »przydatności«, a to prowadzi do tego, że edukacja staje się nie celem, lecz środkiem. Metaprzedmioty, będące zdaniem niektórych źródłem pożytecznej wiedzy fachowej, przez swą ogólność i „poszerzone konteksty” uniemożliwiają krytyczną refleksję nad przedmiotem edukacji. Scruton jako przykład podaje hipotetyczny przedmiot o nazwie Studia matematyczne (Mathematics Studies). Ironicznie stwierdza, że studia te mogły by być zaoferowane tym, którzy nie lubią „jałowego rygoru staromodnej matematyki i chcą zobaczyć ją w »szerszym kontekście«, jako dyscyplinę potencjalnie przydatną do rozwiązywania problemów przed którymi stoi społeczeństwo postindustrialne”23. Studia te zawierać by miały w programach socjologię matematyki, psychologię matematyki, historię matematyki z opcjami takimi jak: sztuka matematyczna, kosmologia pitagorejska, symbolika liczb, historia powszechna liczby 2 itp. Scruton przyznaje, że taki, w sposób humorystyczny lecz mający odniesienie w rzeczywistych decyzjach i działaniach gremiów odpowiedzialnych za edukację , zarysowany przez niego przedmiot, jest oczywiście wadliwy ponieważ nie jest w stanie wyzwolić krytycznej refleksji na temat określonego obszaru zagadnień. Jeśli z braku dostarczania odpowiednich kompetencji (w wyniku realizowania określonych standardów) uniemożliwia krytyczną refleksję - nie posiada żadnej wartości edukacyjnej. Autor stwierdza, że krytycznie zgłębić jakieś zagadnienie matematyczne potrafią tylko osoby, które naprawdę rozumieją matematykę.

Edukacja, gdy rozumiemy ją zgodnie z tradycją, a nie jako metaprzedmiot stworzony zgodnie z kryterium przydatności, zdaniem Scrutona, jest autonomiczna, ze względu na wewnętrzny charakter jej celów może być miejscem tworzenia, ujawniania i umacniania wartości, a zatem idea edukacji współistnieje z ideą kultury. Edukacja „(...) kieruje się swymi wewnętrznymi celami, a tym samym cele edukacji są nierozdzielne od środków służących do ich osiągania.”24

Wysoka kultura i kultura wspólnotowa mogą być nabywane tylko drogą inicjacji. Nie mogą być wyuczone poprzez studia socjologiczne lub historyczne analizy. Jesteśmy powoływani przez kulturę i ten proces powołania jest także edukacją serca. Jeśli wysoka kultura ma przetrwać, musi zachować swoje krytyczne stanowisko; musi oferować rite of passage do świata wyższych wartości, ucząc na przykładach jak dostrzegać i pozbywać się naszych fałszywych emocji oraz jak mówić i czuć z coraz jaśniejszym wglądem w to, dlaczego ma znaczenie aby mówić i odczuwać szczerze.

Nauczyciele mają trudności z wytłumaczeniem dlaczego studenci mają raczej czytać Szekspira niż popularne kryminały, lub dlaczego w ogóle powinni czytać, a nie oglądać MTV. Na pytanie : jak uczyć kultury? Matthew Arnold dał rozbrajającą w swej szczerości odpowiedź: „Uczmy najlepszego co zostało napisane i pomyślane”25. Lecz kto może arbitralnie zadecydować co jest najlepsze? Nie chodzi już tylko o to, że program zaproponowany przez Arnolda uznawany jest obecnie za monokulturowy, patriarchalny instrument ideologii i klasowego ucisku. Chodzi o umiejętność krytycznego nastawienia, o posiadanie wiedzy, która by je umożliwiała. Wydaje się, że Scruton ma rację gdy mówi, że argumenty krytyki są adresowane i docierają tylko do tych, którzy mają wystarczającą wiedzę, szacunek i umiłowanie do sztuki. Nieobca im jest również inicjacja do kultury wysokiej, mogą z niej wobec tego czerpać wskazówki.

Zatem tylko zachowanie niektórych modernistycznych przekonań o wartościach nierozłącznie związanych z wysoką kulturą umożliwi przekazywanie ich następnym pokoleniom. W innym przypadku pozostaje przyjęcie innej, łatwiejszej opcji: udawanie przed studentami, że pop-kultura jest tym samym rodzajem rzeczy co kultura wysoka i przyłączenie się do ich beztroskich rozrywek, albo w mistrzowski sposób pokazywanie studentom jak zdekonstruować ich własne dziedzictwo. Można dodatkowo, jeśli mieliby jakieś wątpliwości, dodawać młodym ludziom otuchy, że robią dobrze pozbywając się go. Trzeba wybaczyć Scrutonowi jego sarkazm, gdy stwierdza, że smutnym paradoksem jest to, że czynią tak wykładowcy uniwersytetów powołanych do poszukiwania prawdy i stania na straży kulturowego dziedzictwa: „Robienie którejś z tych rzeczy, w momencie gdy pobieramy ufundowane przez państwo pensje, jest wielkim »osiągnięciem« i dowodzi, że nasze uniwersytety są nie całkiem pozbawione ludzi obdarzonych inteligencją”26.


1 Profesor filozofii w Birkbeck College, University of London, wykładowca na licznych uniwersytetach m.in. Boston, University Massachusetts, Princeton, Stanford, Louvain, Oslo, Witwatersrand (RPA). Czołowy teoretyk tzw. „Nowych Konserwatystów” w Wielkiej Brytanii i założyciel Conservative Philosophy Group. W latach 1982-2000 wydawca i redaktor kwartalnika myśli konserwatywnej „The Salisbury Review”, stale współpracuje z „The Times” i „Financial Times”. Doktor honoris causa uniwersytetów m.in. Adelphi University, Nowy Jork i Uniwersytetu Masaryka w Brnie. Odznaczony przez prezydenta Václava Havla medalem za współpracę z czeskosłowacką opozycją antykomunistyczną. Kompozytor – autorem m.in. opery "The Minister".

2 R.Scruton, Doświadczenie estetyczne a kultura, w: Estetyka w świecie, t.3, M.Gołaszewska (red.), Wyd. UJ, Kraków 1991, s.109-122., oraz Fotografia i reprezentacja, w: Estetyka w Świecie, t.5, Wyd. UJ, Kraków 1997, s.207-212.

3 Por.np. Zachód i reszta świata. Rozmowa z Rogerem Scrutonem, „Rzeczpospolita” 06.09.2003, Wykład wygłoszony w Instytucie Goethego w Krakowie, 12.05.2003, pt. „Awangardyzm i design”.

4 Por.Ch.Taylor, Źródła podmiotowości . Narodziny tożsamości nowoczesnej, tłum., Marcin Gruszczyński, Olga Latek, Adam Lipszyc, Agnieszka Michalak, Agnieszka Rostkowska, Marcin Rychter, Łukasz Zommer, PWN, Warszawa 2001, s.785 i nast.

5 Nazwa edukacja liberalna (liberal education) wywodzi się od sztuk wyzwolonych (artes liberales). Oznacza ona edukację nie podlegającą wymogom użyteczności, a jedynie zasadom rozumu. Polskimi odpowiednikami tego terminu mogą być; kształcenie ogólne i edukacja kulturalna.

6 R.Scruton, An Inteligent Person,s Guide to Modern Culture, St.Augustine’s Press, South Bend, Indiana 2000. (Wszystkie cytaty z tej w tłumaczeniu autorki).

7 Ibidem, s.x. Pozostawiono tu dosłowne tłumaczenie słowa cultivated, jako „kultywujący” (za słownikiem języka polskiego kultywować : „rozwijać coś z zamiłowaniem, z pietyzmem, otaczać troską, popierać. Kultywować tradycję, zwyczaje.” ) rezygnując z bardziej odpowiedniego w tym miejscu słowa „kulturalny”, aby uczynić wyraźniejszą myśl autora, dla którego kultura to przede wszystkim kultywacja.

8 Por. np. koncepcję kultury Bronisława Malinowskiego, teorię funkcjonalną, w której kultura i bycie członkiem społeczeństwa jest tą samą regułą.

9 Pojęcie kultury określanej przez poziom wykształcenia jednostki spopularyzowane zostało przez Matthew Arnolda (1822-88), angielskiego filozofa kultury, pedagoga i krytyka literackiego (Essays in Criticizm, 1865-88), w jego Culture and Anarchy (1869).

10Por. J.Storey, Studia kulturowe i badania kultury popularnej, tłum. Janusz Barański, Wyd. UJ, Kraków 2003, s. 10: „Studia kulturowe definiują »kulturę« raczej w kategoriach politycznych niż estetycznych. Przedmiotem badań studiów kulturowych nie jest kultura w wąskim sensie – jako przedmiot estetycznej doskonałości (»sztuka wysoka«) – ani też kultura pojmowana jako proces rozwoju estetycznego, umysłowego i duchowego, lecz kultura rozumiana jako teksty i praktyki życia codziennego.”

11 R.Scruton, An Intelligent Person’s Guide, wyd. cyt., s.4

12 R.Scruton, Przewodnik po filozofii dla inteligentnych, Warszawa 2000, s.123.

13 Scruton nawiązuje tu do przedstawionego przez siebie wcześniej przykładu Odyseusza i Elphenora, pokazującej determinację postępowania przez obyczaje i obrzędy kultury wspólnotowej.

14 R.Scruton, An Intelligent Person’s Guide to Modern Culture, wyd. cyt., s.16.

15 Ibidem, s.30.

16 R.Scruton, Doświadczenie estetyczne a kultura, w: Estetyka w Świecie, t.3, M.Gołaszewska (red.), Wyd.UJ, 1991, s.116.

17 R.Scruton, An Inteligent Person’s Guide to Modern Culture, wyd. cyt., s.151.

18 R.Scruton, Doświadczenie estetyczna a kultura, wyd. cyt., s.117.

19 R.Scruton, An Intelligent Person’s Guide to Modern Culture, wyd. cyt., s. 39.

20 Ibidem, s.86

21 M.Kundera, Nieznośna lekkość bytu, tłum. A.Holland, „Aneks”, Londyn 1984, s.170.

22Por. J.Winnicka-Gburek, Tragizm a sztuka ciała, w: „Kultura współczesna”, Nr.1-2 (23-24) 2000, s.135. W tekście tym piszę m.in. o kiczowatym przeżyciu katharsis w związku ze sztuką taką jak ta którą uprawia Hirst. Zauważmy również, w kontekście powyższych rozważań, że martwa owca w formaldehydzie z 1994 roku nosi tytuł Away from the Flock , co w języku angielskim znaczy „daleko od stada”, ale też „daleko od parafii”.

23 R.Scruton, Co znaczy konserwatyzm, wyd. cyt., s.207.

24 Ibidem.,s.210

25 R.Scruton, An Intelligent..., wyd. cyt., s.150

26 Ibidem.

11