Ewa TOMASZEWSKA



STEFAN SZUMAN – JAN DORMAN

współpraca i wzajemne inspiracje


Wstęp.

Profesor Stefan Szuman, psycholog, z wykształcenia także lekarz i filozof, założyciel Katedry Psychologii Pedagogicznej na Uniwersytecie Jagiellońskim, autor wielu prac z zakresu psychologii rozwoju mowy, myślenia, motoryki i twórczości rysunkowej u dzieci, psychologii odbioru muzyki, malarstwa oraz podstaw wychowania estetycznego. Profesor Szuman był i jest postacią znaną, szczególnie właśnie tu, w Krakowie.

A kim był Jan Dorman? Jeśli powiem, że założycielem i wieloletnim dyrektorem Teatru Dzieci Zagłębia w Będzinie, twórcą oryginalnej formy teatralnej to będzie to informacja prawdziwa, ale o wiele niewystarczająca. Aby zrozumieć związki jakie łączyły tych dwóch wielkich ludzi tworzących i działających w odmiennych środowiskach, warunkach i dziedzinach muszę sięgnąć do życiorysu Jana Dormana.


Jan Dorman - wychowawca estetyczny.

Jan Dorman urodził się w 1912 roku w Sosnowcu. Był więc 23 lata młodszy od profesora Szumana. W latach 1927-1933 uczył się w Męskim Seminarium Nauczycielskim w Sosnowcu, od listopada 1934 roku był nauczycielem w szkołach Polesia. Należy dodać, że od najmłodszych lat ujawniał wiele talentów artystycznych, które rozwijał w szkole – grał na skrzypcach i fortepianie, doskonale rysował, pisał opowiadania, teksty satyryczne, skecze, ale przede wszystkim występował na scenie (w Seminarium prowadził szkolny teatr). Był naturą ciekawą świata, niespokojną pełną energii i niewyczerpanych pomysłów.

Robiłem wszystko co mi doradzali: Czubaty, Mazur, Cichoń, Pusławski, Mehoffer,1 a więc śpiewałem, monologowałem, byłem aktorem i reżyserem, kompozytorem i scenografem. Ale życie jest nieubłagane. Miast na upragnioną Akademię, gdzie ciągnął mnie Mehoffer, pojechałem na Polesie, gdzie kazał mi ojciec. Tam zrobiono ze mnie nauczyciela.(...) Szczęście, że był to kontrakt lotny. Pobyt w każdej miejscowości trwał zaledwie trzy miesiące. I dalej. Jechałem dalej. A wszędzie, gdzie los mnie rzucił zbierałem pieśni poleskie. Zakładałem chóry szkolne. (...) Na Polesiu montuję zespół teatralny (wieś Dostojewo). Drugi w miasteczku Łohiszyn.”(Dorman J. „Autobiografia”, rękopis, Archiwum J.Dormana, Będzin ).

Rzeczywiście, energia i rozmach z jakim Dorman organizuje życie kulturalne w podległych mu placówkach jest imponujące. To tam po raz pierwszy wprowadza nowatorskie metody dydaktyczne i pedagogiczne. Najprawdopodobniej wtedy także styka się z publikacjami prof. Stefana Szumana, które stają się dla niego szczególną inspiracją. Na wsiach poleskich organizuje wystawy malarstwa profesjonalnych artystów, prowadzi obserwacje dotyczące odbioru sztuki przez dzieci.

W 1938 r. Dorman zdał egzaminy na ASP w Krakowie, ale ukończenie studiów uniemożliwiła wojna.

Rok.1939, Kraków. Jako student Akademii Sztuk Pięknych, żeby żyć – musiałem pracować. Najpierw, prowadziłem z żołnierzami chór w Białym Krzyżu, było to w jednostce na Montelupich i w Bronowicach. I teraz okazja: potrzebny jest wychowawca! Istnieje w Krzemionkach Dom Rodzinny Tramwajarzy, przeznaczony dla dzieci. Krakowscy tramwajarze dbają o swoje dzieci, ulokowali je w Domu, w którym mieszkają, jedzą i śpią przez cały tydzień, pod opieką personelu zatrudnionego przez rodzinę tramwajarską. W sobotę dzieci idą do swoich domów, żeby na łonie rodziny spędzić całą niedzielę i w poniedziałek znowu wracają do Domu na Krzemionkach.” (Dorman J. (1981), „Zabawa dzieci w teatr”, Warszawa, COK).

Był to krótki, zaledwie około półroczny okres w życiu Jana Dormana, ale niezwykle ważny. Tu po raz pierwszy formułuje własną teorię wychowania przez teatr, którą nazwał później zabawą dzieci w teatr.

Zadaniem Dormana było zorganizowanie odrabiania lekcji. Wykorzystuje swoje pomysły z Polesia i tworzy w świetlicy scenę, na której dzieci prezentują – w dowolnej formie – swoje odrobione lekcje. Nie ważne czy to wiersz „zadany na jutro”, czy zadanie z matematyki, fizyki, historii czy z geografii. Dzieci wychodziły na scenę i prezentowały temat jak umiały. Inni słuchali i bili brawo. Zadania domowe zamieniły się w zabawę teatralną. Podana w takiej formie problematyka różnych przedmiotów szkolnych stawała się łatwiejsza do przyswojenia. Oto dzieci zostały zmuszone sytuacją do zrozumienia lekcji i przełożenia jej na własny, dziecięcy język. Inne dzieci, młodsze i starsze słuchały i też się uczyły. Zrozumiała już wiedza utrwalona przez działanie sceniczne stawała się własnością dziecka.

Teoretyczne przygotowanie do pracy z dziećmi wyniósł Dorman z Seminarium Nauczycielskiego. Jednocześnie znał smak własnej twórczości (rysował, grał na kilku instrumentach, pisał i grał na scenie). Ponieważ istnieje zasada, że uczymy innych tak, jak nas uczono, sądzę, że owa otwarta postawa pedagogiczna jaką prezentował Dorman bierze się właśnie z osobistych doświadczeń edukacyjnych.

Dla prof. Stefana Szumana musiał być Dorman wzorem „wychowawcy estetycznego”. Oto jak profesor pisze: „Wychowawca estetyczny (…) musi być tak kształcony, by sam stał się estetycznie bogaty i zasobny i by wszystko, co zdobył i posiadł, było najlepszej jakości, rzetelne i uczciwe. Tylko ten, kto posiada – już nie w swym umyśle i pośród swych wiadomości, ale w swej osobie – pewne bogactwo wartości (w tym wypadku estetycznych), może nimi obdzielać drugich, czyli wychowywać. Wychowawca estetyczny – na równi z każdym innym – jest dobrym pedagogiem dopiero wtedy, gdy to, czego uczy i czym kształci i wychowuje jest już jego własną zdobyczą i osiągnięciem własnej jego psychiki, a tym samym jego bogactwem. Pedagog, który umie tylko powtarzać to, czego go nauczono, a nie uczy tego, co przeżył i o czym się przekonał – nie dorósł do swego powołania.” (Szuman S., Skrót referatu: „Cele i zadania Wychowania Estetycznego i Kształcenia Wychowawców Estetycznych” wygłoszony na kursie dla nauczycieli w Wiśle w sierpniu 1946 r.). Jak się wydaje Dorman spełniał wszystkie kryteria. Nic więc dziwnego, że między nimi nawiązała się dość ścisła współpraca.

Kiedy po raz pierwszy zetknęli się: Dorman z prof. Szumanem i w jakich okolicznościach – trudno dziś ustalić. Prawdopodobnie kontakty te zawiązały się jeszcze przed wojną przy okazji organizowania drugiego Domu Rodzinnego w Rabce – „Matusia”.


Międzyszkolny Teatr Dziecka w Sosnowcu.

Zaraz po wojnie, tj. już w 1945 r. w Sosnowcu Dorman powziął myśl o stworzeniu teatru dziecięcego, który działałby według sprawdzonej przez niego zasady – zabawy dzieci w teatr. „Zwróciłem się więc do władz szkolnych z propozycją stworzenia teatru. Zezwolenie na pracę z dziećmi otrzymałem dzięki poparciu prof. Szumana.” (Dorman J. (1981), „Zabawa dzieci w teatr”, Warszawa, COK). Owo poparcie musiało mieć jakieś swoje uzasadnienie.

Jak wyglądała praca z dziećmi w Międzyszkolnym Teatrze Dziecka? Pierwszym etapem pracy miało być nauczenie dzieci z klasy pierwszej piosenki o kotku Mayznera. Ponieważ jednak w działaniach teatralnych udział brać miały także dzieci z innych klas w celu integracji grup Dorman zaproponował by np. dziewczynki z klasy piątej zrobiły własnoręcznie i podarowały każdemu maluchowi pluszowego kotka. Tak zaczęła się cała zabawa: „I zaczął się ruch w szkole. Dzieci biegały od klasy. Jedna klasa robiła coś dla drugiej klasy, a ta w rewanżu wykonywała „ jakąś” inną rzecz. W końcu nie wiadomo już było, gdzie jest pierwsza klasa, gdzie druga i inne. (...) Ostatecznie na lekcjach polskiego i śpiewu, piąta klasa nauczyła się piosenki „o kurkach”, szósta klasa tańczyła „żołnierzyków”, ale nim zdążyła się dokładnie nauczyć, już cała szkoła śpiewała „o żołnierzykach”, aż huczało. Wszystkie te zajęcia prowadziły w konsekwencji do widowiska, które było celem założonym przez kierownictwo szkoły. Jedynie siódma klasa nie brała udziału w tej zabawie. Uczniowie tej klasy projektowali plakaty. Przed premierą rozbiegali się po mieście i rozklejali je na słupach reklamowych. Nie wszyscy, bo część zajęta była wypisywaniem zaproszeń. Chłopcy z tej klasy na zajęciach praktycznych dodatkowo zbijali dekoracje.

Przedstawienie odbyło się w Teatrze Miejskim w Sosnowcu, było nim moje widowisko „Malowane dzbanki”.2

Teraz, gdy wszystko jest już poza nami, przychodzą refleksje: co nam dała praca nad tym spektaklem? Założeniem moim było przede wszystkim danie każdemu dziecku możliwości uczestnictwa w zabawie. Praca nad spektaklem stała się okazją do nauczenia dzieci robienia rzeczy zarówno pożytecznych, jak i pięknych. Największą i jedyną nagrodą za trud włożony w przygotowanie widowiska, było wewnętrzne poczucie estetycznej i społecznej wartości wykonanej pracy.

Specjalnie dla Stefana Szumana dzieci zagrały „Malowane dzbanki” w auli Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Katowicach, w której profesor prowadził wykłady.” (Dorman J. (1981), „Zabawa dzieci w teatr”, Warszawa, COK ).

Po owej udanej premierze „Malowanych dzbanków” prof. S.Szuman napisał Dormanowi zaświadczenie:

Prace p. Jana Dormana w zakresie teatru dla dzieci poznałem przy dwóch sposobnościach: a) raz, mając okazję zobaczenia gromadę dzieci sosnowieckich w czasie gry przy realizacji utworu „Malowane dzbanki”, b) w moim seminarium wychowania estetycznego na Uniw. Jagiell., gdzie na moją prośbę p. Dorman przedstawił uzasadnienie teoretyczne, cele i program swych zamierzeń w zakresie szkolnego teatru dla dziecka.

Teoretyczny punkt wyjścia p. Dormana, który traktuje teatr dziecięcy w szkole powszechnej jako formę przejściową między zabawą iluzyjną, a nadbudowującymi się na tem wyżyciu formami teatru szkolnego, uważam za bardzo trafny. Realizacja teatru zabawy przez dzieci w tej formie, jak miałem sposobność ją oglądać, również mnie przekonują jako że chodzi w tym nie o efekt dla widza, lecz o przeżycie i osiągnięcia dzieci, dające im swoisty a ważny teren rozwojowych możliwości. Teatr w tej formie może skutecznie przeciwdziałać jednostronnej racjonalizacji szkolnego systemu wychowawczego i społecznie dobrze wychowywać.

W rezultacie uważam, że próby i wysiłki p. J.Dormana są godne poparcia. Chociaż trudno przewidzieć, w jakiej formie jego zamierzenia się kiedyś skrystalizują i ukształtują definitywnie, to jest to w każdym razie praca obiecująca cenne owoce.3

Z tego rękopisu dowiadujemy się także o współpracy jaka zawiązała się między nimi. Szuman od dawna zajmował się wychowaniem estetycznym, ale opierał się przede wszystkim na sztukach plastycznych, literaturze i poezji.4 Problematyka teatru szerzej ujęta pojawia się w publikacjach Szumana dopiero po wojnie, a szczególnie w roku 1946 i później.5 Uważam, że stało się tak właśnie pod wpływem Jana Dormana i jego prac. Znaczenie teatru w wychowaniu estetycznym, jego formę i możliwości w pełni uświadomił sobie profesor Szuman właśnie obserwując pracę Dormana z dziećmi i rozmawiając z nim o jego obserwacjach i doświadczeniach teatralnych.


Współpraca prof. Stefana Szumana z Janem Dormanem.

Pierwsza pewna i udokumentowana informacja o współpracy Dormana z profesorem związana jest z organizacją kursu w Wiśle dla kierowników teatrów dziecięcych działających na terenie szkół. Kurs został zorganizowany przez Jana Dormana na zlecenie Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz Ministerstwa Oświaty. Wprawdzie prof. Szuman wspomina w Zaświadczeniu o seminarium wychowania estetycznego, w ramach którego Dorman prezentował swoje teorie wychowania przez teatr, ale brak daty na owym Zaświadczeniu uniemożliwia stwierdzenie czy owo seminarium odbyło się przed premierą „Malowanych dzbanków”, czy po premierze (tj. po grudniu 1945 r.), a przed kursem w Wiśle, który odbył się w sierpniu 1946 r. czy też później. Uznaję więc, że kurs w Wiśle był pierwszym istotnym i owocującym dalszą współpracą spotkaniem tych dwóch osobowości.

„Kurs odbył się w Wiśle w miesiącu sierpniu1946 roku dla 30 uczestników (zgłoszeń napłynęło 150). Naczelnym hasłem kursu było wychowanie estetyczne. Nie może ono pójść drogą tylko receptywnego zapoznania się ze sztuką i kontemplatywnego jej przeżywania. Kultura estetyczna jednostki rozwija się szczególnie korzystnie pod wpływem aktywności twórczej.

Prelegentami kursu byli: prof. dr Stefan Szuman, dr Mieczysław Gładysz, docent Józef Ligęza, reż. Maria Billiżanka, Juliusz Glatty,6 Jan Dorman. Program kursu obejmował zagadnienia: kontakt z żywą sztuką; ćwiczenia ułatwiające odbiór na tle budowy utworów artystycznych, teoria zagadnień, celów i metod wychowania estetycznego na tle teorii estetycznego, społecznego i kulturalnego znaczenia sztuki; zaznajomienie z twórczością samorodną dzieci; zaznajomienie z teorią i praktyką organizacji życia estetycznego w szkole (audycje szkolne, teatry szkolne); praktyka wychowania estetycznego.

Podczas zajęć uczestnicy kursu zapoznali się z inscenizacją widowiska MALOWANE DZBANKI Jana Dormana. Spektakl został zrealizowany przez dzieci przebywające na koloniach w Wiśle. Druga grupa „kursistów” przeprowadziła ćwiczenie polegające na przetransportowaniu słuchowiska radiowego O WOJTKU GRAJKU Jana Dormana – na widowisko lalkowe. Dzieci wykonały lalki z dowolnie komponowanych przedmiotów. Słuchowisko tylko inspirowało do improwizacji na zasłyszany temat. Rzecz odbyła się w plenerze (na łące). Kursanci przygotowali i wykonali w kinie „Marzenie” w Wiśle widowisko „Historyja cała jak mucha w polewce pływała”.

Wszystkie ćwiczenia i zadania konsultowano z profesorem Szumanem.” (Dorman-Polańska J.(1946), „Kurs w Wiśle”, maszynopis, Archiwum Jana Dormana w Będzinie).

W pracach brały udział dzieci kolonijne i dzieci z Domu Dziecka. ”W wyznaczonym dniu zebraliśmy zaproszone dzieci „kolonijne” na łąkę, gdzie zwykle bawiły się ze sobą. Na łące stał płot. Jedna grupa usadowiła się z jednej, a druga z drugiej strony płotu.(…) Słuchowisko. Reakcja dzieci po odbiorze różna (…) I wtedy wystąpił kursista wyznaczony wcześniej do tej roli i zaproponował dzieciom zabawę. Niechaj dzieci zabawią się w teatr. Niechaj spróbują zagrać to co usłyszały. (…) Obydwie grupy, ta za płotem i ta przed płotem przystąpiły do działania. Najpierw rozmowa: kto, co, jak. Mamy płot. No to będzie parawan. Więc zagramy lalkami. Ale lalki? Dzieci rozglądają się. Czym dysponują. Są gałązki i trawa i gazety rzucone, zżółkłe, wyczytane. Biegają po łące. Szukają. Jedne przed drugimi.”7

Tu, na kursie w Wiśle, profesor Szuman mógł bezpośrednio przyglądać się pracy teatralnej z dziećmi. Z tego czasu zachowały się także skróty dwóch referatów prof. Szumana dotyczące m.in. celów i zadań wychowania estetycznego, kształcenia wychowawców estetycznych oraz ogólnych założeń tworzonych wówczas przez profesora Studiów Wychowania Estetycznego w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie.8

Kurs w Wiśle był jednym z pierwszych w powojennej Polsce o charakterze dokształcającym, a jednocześnie podejmował tematykę, która na niwie pedagogiki należała do najnowszych i jednocześnie miała charakter eksperymentalny.

Kurs ten opisuje Dorman w liście do prof. Henryka Jurkowskiego z dnia 21.VIII. 1974 r.: „K u r s w Wiśle. Nie wiem kto silniej: Szuman czy Ligęza? A może Fiszerowa z Gdańska? A może Marcinow? Albo wreszcie, gorąca aktorka Maria Ursyn? Kto mnie namówił – komu dałem się uwieść? Szuman rozpoczął. On był pierwszy. Jego list do Ministerstwa zrobił swoje, a już w samym Ministerstwie „zakręciła się” za moją sprawą pani Usarek.(…)

Program kursu i wszystkie sprawy teoretyczno-duchowe przekonsultowane były z Szumanem. Ale kierownik nie we wszystkim ulegał profesorowi, a spory z tytułu „kto ma rację” opierały się o bezpośredniego opiekuna kursu naczelnika Twardowskiego (Kuratorium – Katowice). Ostatecznie jednak decydował Jan Dorman. On: program, zajęcia, rekrutacja uczestników, wybór prelegentów. No i sprawy administracyjne – też Dorman. Dużo.(…)

Retrospekcja dawnych dni, tych z Wisły, przywodzi i jasne chwile: wycieczki z Szumanem, kontakty z dziećmi (na koloniach), dwa spektakle i moje przeżycia! Profesor na wycieczce miast podziwiać góry – zabawiał nas psychologią roślin. Panie kursistki bawiły się w wyliczanki, a Szuman łowił w oczach pani Wandy resztki płomyków.”9

Po kursie w Wiśle prof. Szuman, w liście z 24.IX, 1946 r., zaprasza Dormana na konferencję: „W niedzielę 29.IX. i poniedziałek 30.IX. będzie tu konferencja Min. Oświaty i Min. Kultury i Sztuki na temat moich planów Lekcji Wychow. Estet. – przy Wyż. Szkol. Pedagog. Konferencja byłaby […] ciekawa również dla pana. Zapraszam więc (prywatnie) na nią, prywatnie bo nie mam funduszów na przejazdy zamiejscowe. Zapraszamy z żoną na kanapkę do nas na nocleg i na wikt to bardzo serdecznie prosimy..”10


Eksperymentalny Teatr Dziecka CZZG w Sosnowcu.

Dla Dormana jesień 1946 r. jest momentem trudnym bowiem Międzyszkolny Teatr Dziecka z konieczności przemienia się w Teatr Dziecka Związku Zawodowego Górników. Wiąże się to z problemami natury organizacyjno - lokalowymi. Dorman, za pośrednictwem redaktora naczelnego gazety „Górnik” – Tadeusza Lipskiego11, dochodzi do porozumienia z Przewodniczącym ZZG w Sosnowcu, Józefem Szczęśniakiem, który decyduje się na opiekę nad Teatrem Dziecka. Po przejściowych kłopotach, o których prof. Szuman wspomina w jednym z listów: „Nie dziwię się panu, że ogarnia pana pewne zniechęcenie, ale to nieuniknione, gdy się coś dobrego na przekór (?) złemu nawet w dziedzinie sztuki – chce przeprowadzić.” (list St.Szumana do J.Dormana z dnia 24.IX. 1946 r., rękopis) – Dorman dostaje do dyspozycji teatru budynek na ul. Żytniej w Sosnowcu. W tym czasie także otrzymuje od profesora Szumana kolejną propozycję współpracy:

Kochany Panie Janku! (…) Domyślam się, że Pan pracuje w Teatrze Górników w Sosnowcu, myślę, że to dobra i pożyteczna robota. Proszę mnie kiedy zaprosić z Katowic, gdy już praca będzie zmontowana. (…) Poza tym chciałbym omówić z Panem pracę z moją grupą Wychowania Estetycznego (W.S.P.) Sekcja Teatralna. Chodzi o to, żeby Pan z końcem tego roku lub w przyszłym przez jeden trymestr podjął z nimi pracę w Pańskim stylu (6 godz. Tygodniowo).12 Omówimy to kiedyś ustnie tymczasem przesyłam pozdrowienia dla Państwa i życzę owocnej pracy. Prof. Dr Stefan Szuman“ (maszynopis z dnia 2.XI. 1946 r., Archiwum Jana Dormana w Będzinie).

Owa rozmowa nastąpiła 4 lipca 1947 r. kiedy to prof. Szuman przyjeżdża do Sosnowca na otwarcie Teatru Dziecka ZZG. „Podczas rozmowy z profesorem przedstawiłem mu swoje plany. Mówiłem o tym, że teatr u górników jest, w swoim założeniu, zabawą dzieci w teatr. Że celem pracy są próby, a przedstawienie tylko pretekstem do realizacji wspólnie określonego zamiaru. Teatr ten nazwałem „teatrem wyżywania się”, teatrem ekspresji. Drugą formą, która będzie uzupełniała pierwszą jest teatr odbioru, teatr impresji. W nim aktorzy miejscowego teatru grać będą w widowiskach dla dzieci. Oczywiście w spektaklu przygotowanym przez aktorów występują zawodowi aktorzy oraz uczennice Szkoły Baletowej Tacjany Wysockiej13 w Sosnowcu.” (Dorman J. (1981), „Zabawa dzieci w teatr”, Warszawa, COK). Oto jak pisał po latach Jan Dorman wspominając tamte czasy.

Na otwarcie Teatru Dziecka ZZG Dorman wraz z dziećmi przygotował dwa połączone ze sobą spektakle: „Historyjka cała jak mucha w polewce pływała” oraz „Była w mieście karuzela”. Stanisław Marcinow tak pisał:

Gdy w ubiegłym tygodniu otrzymałem zaproszenie na otwarcie „TEATRU DZIECKA”, (…) odniosłem się do tej imprezy początkowo z nieufnością. Kierowałem się tu osobostym doświadczeniem oraz relacjami z różnego rodzaju imprez urządzanych przez ludzi nie znających psychiki dziecka, a sprowadzających się do mniej lub więcej udanego widowiska względnie pokazu reżyserii, ale nie spełniających jednak zadania, którego celem jest rozwój i kształtowanie istotnych wartości dziecka. Zastanowiła mnie jednak nazwa „TEATR DZIECKA”, a więc nie tylko teatr dla dziecka. Mała lecz zasadnicza różnica. Zaciekawiło mnie to więc pojechałem.(…) Po oglądnięciu widowiska i przyglądnięciu się pracy wokół teatru, przekonałem się, że praca ta oparta jest na rzetelnym studium psychiki dziecka, nie hamuje instynktownych i wartościowych odruchów dziecka przejawiających się w formach niedocenionych i niezrozumiałych niejednokrotnie przez człowieka dorosłego, lecz przeciwnie, pobudza je i rozwija. Teatr dziecka jest wielką zabawą dzieci dla dzieci.” (Marcinow S. (6.VII. 1947), „Wielka zabawa”, recenzja, Dziennik Zachodni nr 182).

Łatwo zauważyć zbieżność koncepcji wychowania przez teatr Dormana z koncepcjami wychowania estetycznego Szumana. Pozwolę sobie przytoczyć kilka krótkich cytatów: „Zabawa w teatr kształci i rozwija u dzieci wdzięk ruchów, bezpośredniość i łatwość ekspresji, swobodę w wyrażaniu sytuacji i zdarzeń grą improwizowaną. Zabawa taka gimnastykuje nie tylko ciało, lecz uczy je swobodnie i wyraziście wypowiadać – mimiką i gestem – myśli i uczucia.”; „Należałoby pielęgnować własną inwencję i własną produktywność dzieci, młodzieży i dorosłych dyletantów. Rozwój jej wymaga umiejętnego kierownictwa, gdyż ten, kto sam próbuje tworzyć, zbiera doświadczenia bardzo przydatne i istotne w poznawaniu, rozumieniu oraz właściwym przeżywaniu i ocenianiu sztuki.”; „Teatr samorodny, czy ochotniczy dla dorosłych powinien zachować - podobnie jak zabawa małych dzieci w teatr – element twórczej swobody i twórczej inwencji, co się osiąga w praktyce m.in. przez to, że zespół sam inscenizuje i dramatyzuje, a więc stwarza sztukę na tle wątku zaczerpniętego z życia lub z literatury, nie dla sceny napisanego.”14


Wzajemne inspiracje.

Po raz kolejny więc powstaje pytanie o inspiracje. Czy to kontakty i współpraca z prof. Szumanem wpłynęła na ukształtowanie się teoretycznych założeń pracy z dziećmi Jana Dormana? Czy to prof. Szuman ukształtował swoje poglądy na miejsce teatru w wychowaniu estetycznym pod wpływem prac Dormana?

Dorman budował swoje koncepcje jeszcze przed wojną, a przede wszystkim działał. Kontakty z profesorem zmusiły go jednak do określenia własnej praktyki w sposób bardziej naukowy 15. Sądzę jednak, że owa współpraca była inspirująca także dla profesora. Jego myślenie o roli teatru w wychowaniu uformowało się pod wpływem Jana Dormana i jego pracy, którą Szuman śledził i dobrze znał.

Z 17 maja 1947 r. zachował się krótki list świadczący o kontynuacji ich współpracy:

Listem Pana serdecznie się ucieszyłem, bo często zastanawiałem się nad tym, co się z Panem dzieje i czy Pan z powodzeniem pracuje nad wspólnie nas interesującymi zagadnieniami teatru dla dzieci. Bardzo też chciałbym zobaczyć Pana znowu i obejrzeć, co Pan robi. Mam być w Katowicach w Instytucie 9 czerwca, więc może mógłby mnie Pan tam odszukać lub też do mnie zatelefonować.” (maszynopis z dn. 17.V.1947 r., Archiwum Jana Dormana w Będzinie).


Zakończenie.

Później kontakty te rozluźniają się. Prawdopodobnie jesienią 1968 r. Dorman pisze list do profesora:

Szanowny Panie! Drogi Profesorze! (Wśród korespondencji znalazłem kartki Szanownego Profesora – obiecałem sobie, że zakłócę Pana spokój i przypomnę mu…) Czy szanownego Pana nie gniewa moja niecodzienna fanfaronada – bo czy obecny list nie kojarzy właśnie! Ale trudno! Piszę, bo czasem przychodzi moment, gdy kartka znaleziona wśród odległej korespondencji naruszy konwencję codziennego dnia – dlatego piszę – List ten to tylko manifest moich częstych chęci pisania, rozmowy z Szanownym Profesorem, bo tamte odległe dni dzisiaj stanowią dla mnie […] wspomnienia miłe i stale będę do nich wracał.

Przesyłam program (byliśmy wtedy na festiwalu w Poznaniu) oraz ostatni program do „Niebieskiego Ptaka” i plakat i życzenia. Uprzejmie najżyczliwszy Dorman.”16

List ten pokazuje jak wielkie znaczenie miała dla Dormana znajomość i współpraca z profesorem Stefanem Szumanem pozostawiając głęboki ślad w pamięci i w twórczości Jana Dormana.


BIBLIOGRAFIA:


Publikacje:


Dorman Jan

„Zabawa dzieci w teatr”, COK, Warszawa 1981

Dorman Jan

„Wyssane z palca?”- szkice, opowiadania wyd. pod red. Iwony Dowsilas (córki J.Dormana), Będzin 2003


„Teatr Dzieci Zagłębia – 30 lat”, wydawnictwo jubileuszowe TDZ w Będzinie, 1975

Karłowska Zofia

„Wychowawcze wartości teatru szkolnego”, Poznań 1937

Lipski Tadeusz

„Międzyszkolny teatr dziecka – dzieci bawią się, grają i same administrują.”, recenzja, Trybuna Robotnicza, luty 1946 r.

Stanisław Marcinow

„Wielka zabawa”, recenzja, Dziennik Zachodni nr 182, 6 lipca 1947

Szuman Stefan

„O sztuce i wychowaniu estetycznym”, Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych, Warszawa 1969


Dokumenty z Archiwum Jana Dormana w Będzinie:


Dorman Jan

List do Wojewódzkiego Komitetu Żydowskiego, Oddział Opieki nad dzieckiem z dnia 25.IX.1946 r., maszynopis.


List do Henryka Jurkowskiego z dnia 21.VIII.1974 r., maszynopis


„Rola teatru dziecięcego w wychowaniu”, rękopis.


„Teatr dziecka odmiana zabawy”, maszynopis prawdopodobnie z 1949


„Mój kontakt z prof. Szumanem Teatr w Sosnowcu”, maszynopis


„Profesor Szuman w mojej pracy”, rękopis prawdopodobnie z 1946 r.


Lista uczestników i prelegentów kursu w Wiśle, rękopis z 1946 r.


Fragment maszynopisu dotyczącego kursu w Wiśle


Sprawozdanie z pracy „Międzyszkolnego teatru dziecka” w Sosnowcu, rękopis


Dorman-Polańska Janina

„Kurs w Wiśle”, maszynopis

Szuman Stefan

Cele i Zadania Wychowania Estetycznego i Kształcenia Wychowawców Estetycznych”, skrót referatu, maszynopis.


„Wytyczne Ogólne Organizacji Studiów Wychowania Estetycznego na W.S.P. w Krakowie”, skrót referatu, maszynopis


Maszynopis tekstu dotyczącego teatru, bez tytułu


Zaświadczenie, rękopis


List do Jana Dormana z dnia 24.IX.1946 r., rękopis


List do Jana Dormana z dnia 2.XI.1946 r., maszynopis


List do Jana Dormana z dnia 17.V.1947 r., maszynopis


Szuman Zofia

List do Jana Dormana z dnia 3.V.1949 r., rękopis



1 Czubaty to nauczyciel gry na skrzypcach, Mazur – dyrektor Seminarium Nauczycielskiego, Cichoń - nauczyciel gry na fortepianie, zaś Pusławski i Mehoffer to osoby, z którymi Dorman spotykał się podczas wakacji spędzanych u rodziny, miał więc z nimi raczej kontakty towarzyskie, choć jak można się domyślać, i oni służyli mu radą idoświadczeniem.

2 premiera widowiska „Malowane dzbanki” autorstwa J.Dormana w wykonaniu dzieci odbyła się 23 grudnia 1945 r.

3 rękopis prof. S.Szumana znajduje się w Archiwum Jana Dormana w Będzinie

4 Publikacje prof. Szumana do 1939 r. dotyczą tej właśnie tematyki; pozwolę sobie przytoczyć kilka tytułów: „Spontaniczne rysunki dzieci w wieku przedszkolnym, a wzory pisma w polskich elementarzach” – 1925 r. „Rysunki schematyczne dzieci upośledzonych umysłowo” – 1925 r., „Sztuka dziecka” (Psychologia twórczości rysunkowej dziecka) – 1928 r., „Wpływ bajki na psychikę dziecka” – 1927 r., „Krytyczny pogląd na znaczenie psychoanalizy dla badań twórczości poetyckiej” – 1931 r., „Rysunki małego dziecka z punktu widzenia jego przeżyć” – 1937 r., „O uzdolnieniach kolorystycznych dziecka w wieku przedszkolnym” – 1939 r.

5 mam tu na myśli tekst „Pochwała dyletantów” – rzecz o znaczeniu samorodnej twórczości w wychowaniu estetycznym społeczeństwa z 1947 r.

6pełna lista prelegentów przedstawiała się następująco: prof. dr Stefan Szuman, dyr. dr Józef Pieter (psycholog, współpracował z Szumanem), red. Maria Kowalczykowa (działaczka teatru szkolnego, pisała w „Teatrze Ludowym”), Henryk Ryl (lalkarz, zaraz po wojnie wraz z Wł. i Z. Jaremami organizował Teatr „Groteska”) , Jan Sztaudynger (satyryk, poeta, miłośnik, znawca i propagator teatru lalek), Juliusz Glatty (aktor lalkarz, ówczesny dyrektor Teatru Lalek „Ateneum” w Katowicach, o którym Dorman mówił: „Aktor – doskonały! (…) Przypominał Kurnakowicza.”), Maria Ticher, Janina Tyne, Piotr Mikuła, Jan Dorman, Maria Billiżanka (reżyser, prowadziła Teatr „Wesoła Gromadka” w Krakowie), Jan Ulanowski, Jan Wesołowski, Maria Ursyn, Józefa Zacharewicz, Józef Ligęza (ówczesny zastępca Naczelnika Wydziału Kultury i Sztuki Śląsko-Dąbrowskiego Urzędu Wojewódzkiego, dyrektor Muzeum Górnośląskiego, działacz śląski, folklorysta, etnograf) oraz dr Mieczysław Gładysz (etnograf).

7 fragment maszynopisu J.Dormana, Archiwum Jana Dormana w Będzinie

8oba teksty referatów znajdują się w Archiwum Jana Dormana w Będzinie.

9maszynopis listu do H.Jurkowskiego z dnia 21.VIII.1974 r. znajduje się w Archiwum Jana Dormana w Będzinie.

10rękopis, Archiwum Jana Dormana w Będzinie.

11T.Lipski był kolegą szkolnym Dormana, razem prowadzili szkolną gazetkę; po wojnie wydawał gazetę Zw. Zaw. Górników „Górnik”.

12 to właśnie propozycja, która – jestem przekonana wyrasta z doświadczeń wślańskich, a charakterystyczne jest tu użyte przez profesora określenie: „w pańskim stylu”, będące jakby carte blanche dla działań Dormana.

13 Tacjanna Wysocka (1894-1970) polska tancerka, choreograf, pedagog i publicystka. W latach 1946-51 kierowała Szkołą Baletową w Sosnowcu.

14 cytaty pochodzą z tekstu S.Szumana „Sztuka samorodna a sztuka dyletancka” umieszczonego w zbiorze „O sztuce i wychowaniu estetycznym”, Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych, Warszawa 1969 r., ale opartego na publikacji „Pochwała dyletantów” wydanej przez Instytuty Wydawniczy „Sztuka”, Warszawa 1947 r.

15Dorman znał koncepcje L.Komarnickiego i Z. Kwiecińskiego. To ich teorie pobrzmiewają w tekstach Dormana i Szumana. Pragnę także dodać, że na kursie w Wiśle brali udział nauczyciele, którzy już wcześniej zajmowali się wychowaniem estetycznym i teatrem Sam Dorman wspomina w liście do H.Jurkowskiego: „Oj, miałem ja los z moimi podopiecznymi. Każdy z nich coś tam w teatrze grzebał przed wojną i działał. Znali Kwiecińskiego i Komarnickiego. Prawdopodobnie nie jeden z nich więcej o teatrze wiedział – niźli ja, skromny aspirant w Zaspie i wciąż jeszcze student ASP.” Wymiana informacji i doświadczeń w czasie takiego letniego kursu była z pewnością nie tylko intensywna i permanentna, ale także niezobowiązująca.

16rękopis (brudnopis) J.Dormana, Archiwum Jana Dormana w Będzinie; list nie posiada daty, ale sądzę, że wspomniany w liście festiwal w Poznaniu to Konfrontacje w 1968 r., na których Teatr Dzieci Zagłębia pokazywał sztukę - eksperyment teatralno-pedagogiczny „Kaczka”. Eksperyment ów wymagałby bardziej szczegółowego omówienia gdyż wyrasta z koncepcji wychowania przez teatr Dormana – Szumana. Nie ma jednak dość miejsca na to w tym wystąpieniu. Dlatego zainteresowanych odsyłam na konferencję „Sztuka w edukacji i terapii” organizowaną przez Zakład Arteterapii Instytut Pedagogiki, Wydział Pedagogili i Psychologii U.Śl. w Katowicach, która odbędzie się w dn. 8-11 października 2003 r. w Ustroniu. Na tej konferencji omówię szczegółowo ów eksperyment teatralno-pedagogiczny Jana Dormana.