dr Dorota Sieroń-Galusek
Uniwersytet Śląski w Cieszynie
Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji
Katedra Edukacji Kulturalnej
e-mail: dsieron@poczt.onet.pl
tel. 012/262-74-12

Dar ciągłości

Idee i instytucje w Europie Środkowo-Wschodniej z perspektywy długiego trwania

Może więc pewnego dnia, gdy wszyscy uświadomią sobie, że w istocie wywodzą się z tego samego źródła, będą zdumieni odkrywając, iż tak wielu przewinęło się przez ową „szkołę”, jakiej próżno by szukać na mapie oświaty publicznej (...). [Gabriel Liiceanu, Dziennik z Păltinişu]

Żeby zrealizować ważne i dalekosiężne zamierzenia potrzebna jest perspektywa wykraczająca nierzadko poza czas ludzkiej egzystencji. Umieszczenie działania w procesie długiego trwania, jako zmiany zachodzącej przez kilka pokoleń, pozwala na nowo zastanowić się nad sensem śmierci, znosząc zarazem rozumienie jej jako granicy, ostatecznego kresu. W XX wieku historycy ze szkoły „Annales”, wprowadzając do badań historycznych nową kategorię – procesy długiego trwania, otwierają również nowy kierunek dla zajmujących się interpretacją współczesności. Świadomość, że zmiana dokonuje się w ciągu kilku pokoleń, stawia nas w obliczu pytania, czy można proces tak zaplanować i prowadzić, aby przebiegał w zamierzonym kierunku nawet wówczas, gdy jego pomysłodawcy i inicjatora już nie będzie.

Pytając o sens dla działania wykraczającego poza życie jednostki, warto przyjrzeć się dwóm osobom: Jerzemu Giedroyciowi i Constantinowi Noice, o których można powiedzieć, że przez całe życie organicznie „produkowali kulturę” 1. Noica lubił mawiać: „nie mam biografii, mam tylko książki” 2. Redaktor Giedroyc, który sam o sobie nigdy nie pisał, pozostawił 511 tomów Biblioteki Kultury, w tym 636 numerów „Kultury” i 132 numery „Zeszytów Historycznych”. Także w obszernie zachowanej korespondencji omawia sprawy zawodowe, troszczy się o swoich współpracowników, lecz pomija milczeniem wszystko to, co dotyczy jego osoby. I Giedroyc, i Noica wierzyli w kulturę jako najwyższą wartość. Fundamentem ich życiowego przedsięwzięcia była dalekosiężna wizja niepodległego kraju, mocno osadzonego w Europie i jej duchowych tradycjach. Byli niemal rówieśnikami: Giedroyc urodził się w 1906 roku, Noica – trzy lata później. Obojgu przyszło działać w opozycji do komunizmu, zwłaszcza zaś podejmować różnorodne próby przeciwdziałania spustoszeniu, jakie przez ponad czterdzieści lat dokonywało się w sferze kultury i życia intelektualnego w Polsce i Rumunii. Noica z pełną świadomością konsekwencji zdecydował się pozostać w ojczyźnie, Giedroyc – wybrał emigrację. Następstwem tych wyborów było przyjęcie rożnych sposobów działania. W komunistycznej Rumuni Noica zmuszony był prowadzić działalność nieformalną. Przez dziesięć lat spędzonych w areszcie domowym, a następnie sześć w więzieniu 3 codziennej pracy filozofa towarzyszyła obawa, iż być może jego dzieła nigdy nie zostaną opublikowane. Po odzyskaniu wolności 4, na podobieństwo antycznych nauczycieli, otoczył się grupką uczniów. Mistrz z Păltinişu wędrował po rumuńskich miastach w poszukiwaniu uzdolnione młodzieży. Agitował u władz lokalnych, aby wskazane przez niego osoby zatrudniano fikcyjnie na jakiś czas, na wzór sportowców, po to, by mogli się zająć studiami nad kulturą pod jego kierunkiem. Pozyskawszy tym sposobem uczniów stworzył w swoim domu – w maleńkim pokoju słynnej dziś willi nr 23 w miejscowości Păltiniş 5 – nieformalną, ale i niezależną „szkołę”, gdzie formację intelektualną zdobywali ludzie, którzy po obaleniu Ceauşescu stworzyli zrąb elity politycznej i kulturalnej nowego państwa 6.

Zupełnie inaczej realizacji zamierzeń podjął się Jerzy Giedroyc. Od samego początku starał się bowiem nadać swym poczynaniom instytucjonalne ramy. W 1946 roku w Rzymie powołał do życia Instytut Literacki, który w 1947 roku przeniósł do Maisons-Laffitte pod Paryżem. Redaktor miał duże trudności administracyjne z zalegalizowaniem działalności wydawniczej. We Francji cudzoziemcy nie mogli być właścicielami biura. Skorzystano więc z istniejącej w Paryżu polskiej księgarni Libell prowadzonej przez Kazimierza Romanowicza, a będącej własnością Drugiego Korpusu Wojska Polskiego. Jako że księgarnie miały możliwość prowadzenia działalności wydawniczej, Giedroyc rozpoczął współpracę z tą instytucja. W 1960 roku zarejestrowano Instytut Literacki jako jednostkę samodzielnie funkcjonującą.

Praca Redaktora ukierunkowana była na konkretne projekty: wydawanie książek, przygotowywanie kolejnych numerów „Kultury” oraz „Zeszytów Historycznych”, zdobywanie stypendiów dla twórców, współpracowników, pomoc naukowcom, animowanie działań mogących wpłynąć na zmianę sytuacji politycznej w Polsce i wokół niej (np. uwieńczone sukcesem starania o przyznanie Lechowi Wałęsie pokojowej Nagrody Nobla).

Constantin Noica natomiast skupił się na uczniach, został „trenerem kulturalnym” 7 zdolnej młodzieży, która przyjeżdżała z odległych stron Rumunii, aby wysłuchać jego wskazówek i ustalić program prac. Mistrz omawiał ich artykuły, rozprawy naukowe, sugerował lektury, zlecał naukę języków, określał rytm pracy – ilość napisanych codziennie stron czy przeczytanych książek.

Dla zrozumienia motywacji Noiki należy się cofnąć do jego więziennych doświadczeń, kiedy każdej rozpoczętej pracy towarzyszyła obawa, że jej rezultat może nigdy nie ujrzeć światła dziennego. W takiej sytuacji wychowanie uczniów zdaje się jedyną szansą na zapewnienie trwania dzieła, idei i formacji duchowej. Znamienne są słowa filozofa często powtarzane uczniom: „Zupełnie niezrozumiały jest dla mnie sposób, w jaki kulturalna ludzkości od siedmiu tysięcy lat narzeka na zjawisko śmierci. Jak to możliwe żeśmy przez siedem tysięcy lat nie dostrzegli pozytywnych stron śmierci? Język, zawsze od nas mądrzejszy, zna wyrażenia takie jak »dokonał żywota«, które znaczy, że ktoś »całkowicie wypełnił swoje życie«, »urzeczywistnił się«. Dobra śmierć jest formą wypełnienia, dokonania mającego początek, środek i koniec.” 8.

Noica „dokonywał swego żywota” świadomie, konsekwentnie i w pełni. Była to jego, rzec by można, codzienna praktyka, na którą składały się praca dla siebie i dla innych 9. Zwłaszcza inni byli dla niego źródłem nadziei i siły. Im zawdzięczał optymizm. Będąc człowiekiem, któremu odebrano możliwość oddziaływania – poprzez publikacje, prace naukową, uczestnictwo w życiu kulturalnym i intelektualnym – wypracował metodę zapewniającą nie tylko kontynuację jego myśli, ale i niejako jej zwielokrotnienie. Nie jest przesadą stwierdzenie dziś, że to Noica uformował pokolenie, które zdolne było skutecznie przeprowadzić oczekiwane zmiany.

Podobnie Jerzy Giedroyc był prawdziwym tytanem pracy, która wypełniała jego kalendarz niemalże bez reszty 10. Jednakże z upływem lat, w przeciwieństwie do mistrza z Păltinişu, u redaktora narastał pesymizm. Jego źródłem był niepokój o losy Instytutu Literackiego, a zwłaszcza „Kultury” po jego śmierci. W udzielanych pod koniec życia wywiadach Giedroyc często skarżył się, że jego największym błędem był brak kontynuatorów, którzy mogliby podjąć się kierowania „Kulturą” 11. Zarzucał sobie, że nie wychował następców. W takiej sytuacji, zgodnie z wolą Redaktora, czasopismo przestało wychodzić po jego śmierci.

Uporczywe wykuwanie coraz większej przestrzeni wolności dla rodaków, żmudne budowanie podstaw przyszłego rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w odrodzonych Rumunii i Polsce – oto sens pracy wspólny Noice i Giedroyciowi. Obaj mieli świadomość, że ich trud nie przyniesie natychmiastowych efektów. Wszak materia, z którą się mierzyli wymagała cierpliwego kształtowania. Rezultaty dostrzegalne były dopiero w dłuższej perspektywie czasowej. Każdy z nich poszukiwał zatem takich metod i narzędzi, które idee i zrodzone z nich działania przeniosą w czasie i przestrzeni.  N o ś n i k a m i  myśli Giedroycia były wydawane przez niego książki i redagowane czasopisma. Noica zaś z uczniów uczynił  n o s i c i e l i  idei.

Można się tylko domyślać, czy pesymizm Redaktora, któremu dawał wyraz pod koniec życia, mógł być oznaką niepewności, co do właściwego wyboru sposobów realizacji swej misji. Co jednak ważniejsze, patrząc na Noikę i Giedroycia z dzisiejszej perspektywy dostrzec można więcej analogii, aniżeli różnic. Noica spotykając się z uczniami omawiał ich dysertacje przygotowane do druku, sam do końca życia pisał rozprawy filozoficzne. Giedroyc zaś wraz ze współpracownikami, stworzył dom „Kultury” w Maisons-Laffitte, do którego pielgrzymowali artyści, naukowcy, działacze społeczno-polityczni. Tak jak mistrz z Păltinişu zlecał swoim uczniom opracowywanie dzieł z filozoficznego kanonu, tak samo Giedroyc zachęcał współpracowników do własnej twórczości literackiej i publicystycznej. Na przykład Witold Gombrowicz, którego talent w pełni objawił się w dziennikach, podjął się ich pisania za namową Redaktora czy Jerzy Stempowski, którego gorąco nakłaniał do pisania esejów.

Giedroyc nie mógł być tego pewien, ale dziś widzimy to my: misja Redaktora jest kontynuowana w różnoraki sposób: dzięki pracom badawczym powstającym pod kierunkiem Krzysztofa Pomiana bądź realizowanych w ramach Studium Europy Wschodniej prowadzonego przez Jana Malickiego, w działalności publicystyczno-literackiej Andrzeja Stanisława Kowalczyka i Adama Michnika, a także przez takie instytucje jak Ośrodek „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” w Sejnach, Wspólnota Kulturowa „Borussia” czy Ośrodek „Karta”.

Redaktor, jak sam przyznawał, nie wychował sobie następcy, jednakże przyznane mu w 1999 roku – na rok przed śmiercią – Złote Berło Fundacji Kultury Polskiej przekazał Krzysztofowi Czyżewskiemu, współtwórcy „Pogranicza”. W działalności powstałego 8 lat wcześniej Ośrodka dostrzegł on bowiem wypełnienie swego nigdy nie spisanego testamentu.

Leopold Unger w znamiennym artykule „Zamiast epitafium” napisał „«Kultura» to był dom, zespół, pies, atmosfera, pismo no i Jerzy Giedroyc” 12. Istotnie, dzieło Redaktora trwa w świadomości Polaków jako „dom «Kultury» w Maisons-Laffitte”. Przenosząc Instytut z Rzymu pod Paryż Giedroyc pragnął zachować odrębność i nie być utożsamianym z żadnym ze środowisk emigracyjnych, które działały w Londynie, Monachium czy Stanach Zjednoczonych. Zofia Hertz wspomina, iż kiedy zamieszkali w Masoins-Laffite wszyscy z niedowierzaniem powtarzali: „to nie może się udać, tu na wsi, z dala od centrum”  13. A jednak ta francuska wieś była lokalizacją jakby stworzoną do mediacji, nie tylko pomiędzy polskimi intelektualistami rozrzuconymi po świecie, ale i pomiędzy środowiskami emigracyjnymi a krajem. Dom „z widokiem na Polskę” stał się idealną przestrzenią dialogu.

Podobnie myślała czwórka założycieli Ośrodka „Pogranicze”: Bożena i Wojciech Szroederowie oraz Małgorzata i Krzysztof Czyżewscy, kiedy na miejsce pracy wybrali maleńkie Sejny zagubione gdzieś w zakamarkach północno-wschodniej Polski. Zarówno sejneński mikrokosmos – tygiel etniczny i wyznaniowy – jak i makrokosmos Miłoszowej „rodzinnej Europy” okazały się doskonałym laboratorium idei, implementowanych niespiesznie i z rozmysłem. Miejscem tych prób jest dawne gimnazjum żydowskie, przekształcone w 1991 roku, wraz z powstaniem Ośrodka, w Dom Pogranicza. Zadomowienie i dobre sąsiedztwo obecne są zresztą we wszystkich projektach, od pierwszego zatytułowanego Dom, Gniazdo, Świątynia 14po obecnie realizowany Trakt Krasnogrudzki 15.

Od 1993 roku „Pogranicze” wydaje czasopismo „Krasnogruda” 16 – jedno z pierwszych po upadku komunizmu forów środkowoeuropejskiej wymiany intelektualnej. Powołanie pisma odczytać można jako świadome nawiązanie do modelu działalności prowadzonej przez Jerzego Giedrojcia. Idea „Krasnogrudy” „zrodziła się w Sejnach z przełomu 1989 roku, z tradycji pogranicza, z ducha środkowoeuropejskiego, który w latach 90. szukał dla siebie nowych form wyrazu, i z fascynacji odkrywania nowych bądź zapomnianych prowincji kultury” 17. Struktura czasopisma jest swoistym odwzorowaniem środkowoeuropejskiego miasteczka. W centrum znajduje się forum, gdzie dyskutuje się aktualne zagadnienia. Inne działy pisma to zaułek literacki, antykwarnia, pracownie artystyczne, bractwa narodowe i religijne, kawiarnie, gdzie spotykają się artyści, witryny księgarń, peryferie. Ale wyimaginowana topografia „Krasnogrudy” na tym się nie kończy. Poszczególne numery pomyślane są jako próba rekonstrukcji krajobrazu duchowego „środkowoeuropejskich miejsc siły” takich jak: Praga, Bośnia, Czerniowce i Bukowina, Wilno i Litwia, Białoruś, Kijów i Lwów, trójkąt Macedonia–Albania–Kosowo czy... Nowego Jorku.

Działalność wydawnicza jest zresztą tym, co z oddali najwyraźniej definiuje instytucję. Krzysztof Czyżewski, podobnie jak Giedroyc, nie waha się przed publikowaniem książek dotykających trudnych tematów, wymagających rozrachunku. Tak było w przypadku książki Jana Tomasza Grossa Sąsiedzi, traktującej o mordzie dokonanym w Jedwabnem. Wizytówką „Pogranicza” jest jednak seria Meridian 18 – prawdziwy pomost przerzucony pomiędzy Polską a jej bliższymi i dalszymi środkowoeuropejskimi sąsiadami 19.

Wzorem Giedroycia, przez lata gromadzącego księgozbiór Biblioteki Kultury, twórcy „Pogranicza” prowadzą Centrum Dokumentacji Kultur Pogranicza. Jego zbiory to ponad dwadzieścia tysięcy książek, tysiące czasopism, filmów, płyt i fotografii, unikalna kolekcja starych pocztówek i litografii oraz cymeliów związanych z Europą Środkowo-Wschodnią.

Nawet pobieżny przegląd analogii pomiędzy Instytutem Literackim a „Pograniczem” ujawnia trwałe zakorzenienie sejneńskiego Ośrodka w dziedzictwie Redaktora i jego „Kultury”. Ale ścieżka „Pogranicza” nie zaczyna się wyłącznie w Maisons-Laffitte. Jeden z jej początków znajduje się w Păltinişu, skąd twórcy Ośrodka przejęli etos „trenerów kultury”. Omówienie păltinişeńskiego nurtu działalności „Pogranicza” przekracza ramy tego artykułu. Pozwolę sobie jedynie zasygnalizować takie projekty jak Szkoła Pogranicza czy Klasa Dziedzictwa Kulturowego. Nie przypadkiem zresztą polskie tłumaczenie Dziennika z Păltinişu ukazało się w 2001 roku w serii Meridian.


***


Zofia Hertz, najbliższy współpracownik Redaktora, w jednej z ostatnich wypowiedzi filmowych oznajmiła, że dopóki starczy jej sił, żeby pracować, nie pozwoli (jak chcieliby niektórzy), by Instytut Literacki stał się muzeum 20. Dzięki pracy animatorów z „Pogranicza” dziedzictwo Giedroycia nie stało się kategorią wyłącznie muzealną, lecz pozostaje źródłem nowatorskich projektów urzeczywistniających marzenia Redaktora.

Gdyby zaś Giedroyc kiedykolwiek miał okazję zwierzyć się Noice ze swych obaw, być może usłyszałby odpowiedź: „Jeżeli natomiast przyjmiemy, że śmierć jest końcem prawdziwym, ponadto dobrym, to dobrą i prawdziwą wiecznością jest taka, w której możemy nawiązać kontakt z naszym odległym „ja”. Pisanie książek oznacza komunikowanie się z naszym odległym „ja” i stawanie się najlepszą formą jego świadomości. Czymże są książki, jakie stworzyła ludzkość, jeśli nie najlepszą częścią naszej świadomości.” 21.


1. Określenia takiego używa Ireneusz Kania w odniesieniu do Noiki; wydaje się jednak, że jest ono również adekwatne w przypadku Jerzego Giedroycia. Patrz I. Kania, Constantin Noica: kultura jako projekt soteriologiczny [w:] C. Noica, Sześć chorób ducha współczesnego, Kraków 1997, s. 5.

2. G. Liiceanu, Dziennik z Păltinişu, Sejny 2001, ss. 49, 142.

3. Noica odbył karę sześciu lat więzienia, z dwudziestu pięciu, na które został skazany za próbę przemycenia do Francji, z zamiarem opublikowania tam, propozycji interpretacyjnej Fenomenologii ducha Hegla. G. Liiceanu, Dziennik... s. 32.

4. Został zwolniony w 1964 roku, w momencie politycznego otwarcia, jakie towarzyszyło pierwszym latom rządów Ceauşescu.

5. Górski kurort w okolicach Sybina (rum. Sibiu) w Transylwanii.

6. Obok Gabriela Liiceanu – redaktora naczelnego wydawnictwa Humanitas, wychowankami Noiki byli m.in. Alexandru Paleologu – pisarz, krytyk, senator, ambasador Rumunii we Francji (1990), Andrei Pleşu – historyk sztuki, wykładowca, minister kultury (1990–1991) i spraw zagranicznych (1997–1999), Victor Stoichiţǎ – historyk sztuki, wykładowca na uniwersytecie we Fryburgu, autor monografii z zakresu malarstwa.

7. Sam tak o sobie mówił. G. Liiceanu, Dziennik... s. 32.

8. G. Liiceanu, Dziennik... s. 168.

9. Dzień Noiki był skrupulatnie zaplanowany. Każdy przyjazd uczniów rozpoczynał się od ustalenia harmonogramu pracy. W Dzienniku... pod datą 17–20 grudnia 1978 Liiceanu zanotował: „niedziela: 9.00–11.00 sprawy organizacyjne, 11.00–13.00 filozoficzne podstawy historii sztuki, 13.00–17.00 obiad, przerwa, lektury, 17.00–19.00 medytacje păltinişeńskie, 20.00–21.30 swobodna dyskusja”. G. Liiceanu, Dziennik... s. 84.

10. Redaktor cierpiący na bezsenność pracował również w nocy, nie miał życia prywatnego, nie wyjeżdżał na urlop.

11. Patrz E. Berberyusz, Książę z Maisons-Laffitte, Gdańsk 1995, s. 126, a także www.polskieradio.pl/archiwum/giedroyc – scenogram audycji Joanny Szwedowskiej i Leszka Szarugi pt. „Kultura od kuchni – życie codzienne w Maisons-Laffitte”, wyemitowanej 1 stycznia 1994 w Programie 2. Polskiego Radia.

12. L. Unger, Zamiast epitafium [w:] Wypędzanie szatana, Lublin 2005, s. 435.

13. Z. Hertz, wypowiedź w filmie Redaktor, reż. I. Szczepański, 1998, zbiory Centrum Dokumentacji Kultur Pogranicza.

14. Projekt opisałam w artykule „Ścieżka dialogu. Trudne dziedzictwo XX wieku” [w:] „Edukacja humanistyczna” nr 1/ 2006, Szczecin 2006, s. 159–164.

15. Projekt realizowany jest z grupą młodzieży polsko-litewskiej z Sejn i okolic w opuszczonym dworze krasnogrudzkim, z którym związana jest osoba Czesława Miłosza. W zamierzeniach ma w tym miejscu powstać międzynarodowe centrum dialogu – placówka naukowo-edukacyjna.

16. Krasnogruda to nazwa rodzinnej posiadłości Czesława Miłosza, położonej nad jeziorem Hołyny, tuż przy granicy z Litwą. W dworze krasnogrudzkim poeta spędzał zwykle wakacje.

17. Miejsca pisane z dużej litery – rozmowa z Krzysztofem Czyżewskim o „Krasnogrudzie” [w:] Piotr Marecki, Rzeczpospolita ruszenie. Czasopisma kulturalno-literackie w Polsce po 1989 roku, Kraków 2005, zob. www.pogranicze.sejny.pl.

18. Za tę serię „Pogranicze” zostało wyróżnione nagrodą „Literatury na Świecie” w kategorii „Inicjatywa wydawnicza roku 2000”.

19. W serii wydawana jest poezja, proza, eseistyka i publicystyka autorów środkowoeuropejskich. Ukazało się już 38 książek pisarzy z Albanii, Bośni i Hecegowiny, Bukowiny, Chorwacji Czech , Izraela, Litwy, Polski, Rumunii, Serbii, Słowenii, Słowacji Ukrainy i Węgier.

20. Z. Hertz, wypowiedź w filmie Redaktor...

21. G. Liiceanu, Dziennik... s. 169.